Oświadczenie

 

W ostatnich tygodniach w przestrzeni publicznej pojawiły się publikacje dotyczące funkcjonowania Ursynoteki, które przedstawiają bardzo negatywny obraz naszej instytucji i jej kadry zarządzającej.

 

Rozumiem zainteresowanie mediów funkcjonowaniem instytucji publicznych. Ursynoteka jest miejscem otwartym dla mieszkańców i pracowników, a wszelkie sygnały dotyczące organizacji pracy czy przestrzegania praw pracowniczych powinny być traktowane poważnie i tak też wnikliwie wyjaśniane.

 

Nie zgadzam się jednak na budowanie obrazu całej instytucji na podstawie jednostkowych relacji, anonimowych wypowiedzi, ocen i zarzutów, które nie zostały potwierdzone we właściwych postępowaniach wyjaśniających, oraz na przedstawianie ich odbiorcom w sposób sugerujący, że opisują one rzeczywistość całej Ursynoteki.

 

Szanowni Państwo, w wyniku kontroli Państwowej Inspekcji Pracy stwierdzono pomniejsze nieprawidłowości w obowiązujących w jednostce przepisach prawa pracy, które nie zostały we właściwym czasie zaktualizowane. Chcę Państwa zapewnić, że Ursynoteka tych ustaleń nie ignoruje. Są one analizowane, a wskazane przez organ kwestie poddane zostały odpowiednim działaniom naprawczym.

Nie oznacza to jednak, że ustalenia dotyczące określonych uchybień organizacyjnych potwierdzają wszystkie zarzuty przedstawiane w publikacjach medialnych. Czym innym jest stwierdzenie pomniejszego uchybienia w zakresie dokumentacji lub organizacji czasu pracy, a czym innym formułowanie na tej podstawie wniosku o występowaniu w całej instytucji przemocy psychicznej, wyzysku, manipulacji czy systemowego łamania praw pracowniczych. Nie mogę się zgodzić na takie utożsamienie.

 

W jednym z materiałów Ursynoteka została przedstawiona poprzez wyjątkowo mocne określenia dotyczące rzekomej „przemocy psychicznej”, „wyzysku”, „manipulacji” czy „wojny na górze”. Są to określenia niezwykle poważne, które w odbiorze społecznym mogą prowadzić do przekonania, że mamy do czynienia z instytucją powszechnie łamiącą prawa pracowników i funkcjonującą w warunkach patologicznych.

Taki obraz jest nie tylko całkowicie mijający się z prawdą, ale przede wszystkim krzywdzący.

Za sukcesem Ursynoteki stoją konkretni ludzie – bibliotekarze, pracownicy merytoryczni, administracyjni, techniczni i animatorzy kultury – którzy każdego dnia działają dla dobra mieszkańców. Efektem ich pracy są setki spotkań, warsztatów oraz inicjatyw kulturalnych organizowanych przez Ursynotekę.

Nie mogę zatem pozwolić, aby praca całego zespołu i wieloletni dorobek instytucji były sprowadzane do sensacyjnych określeń i anonimowych relacji.

Nie twierdzę, że w organizacji pracy nie mogą występować problemy i nie występuj. Jesteśmy instytucją, w której pracuje wiele osób, funkcjonuje kilkadziesiąt zespołów i prowadzona jest działalność w wielu placówkach. Problemy organizacyjne mogą się pojawiać i powinny być rozwiązywane. Nie oznacza to jednak, że każdy konflikt interpersonalny, niezadowolenie pracownika, różnica zdań z przełożonym czy spór dotyczący organizacji pracy może być przedstawiany jako dowód mobbingu, przemocy czy systemowego naruszania praw pracowniczych. Takie twierdzenia wymagają rzetelnego postępowania wyjaśniającego i oceny konkretnych dowodów. Nie można zastępować takiej procedury anonimową relacją przedstawioną jako fakt.

Nie kwestionuję prawa dziennikarzy do zadawania trudnych pytań ani prawa pracowników do zgłaszania swoich uwag czy niezadowolenia. Oczekuję jednak, że wraz z tym prawem zachowana zostanie również elementarna zasada rzetelności tj. wyraźne oddzielenie informacji potwierdzonych od subiektywnych opinii. W materiałach prasowych nie powinno się stawiać znaku równości między twardymi, potwierdzonymi dowodami a jednostronnymi relacjami osób, które znajdują się w formalnym bądź osobistym sporze z pracodawcą. Brak takiego podziału narusza podstawowe zasady rzetelności.

W publikacjach dotyczących Ursynoteki proporcja ta została poważnie zachwiana.

Czytelnik otrzymuje przede wszystkim bardzo mocny, negatywny obraz instytucji, podczas gdy informacje pozwalające ten obraz zweryfikować pozostają w tle. Tymczasem nawet stwierdzenie przez organ kontrolny określonych pomniejszych, jednostkowych i incydentalnych uchybień, nie oznacza automatycznie potwierdzenia wszystkich pozostałych zarzutów formułowanych wobec Ursynoteki i jej kierownictwa. Nie oznacza to także, jak nawet sugerują autorzy publikacji, iż mogło mieć miejsce popełnienie jakichkolwiek czynów zabronionych.

Szanowni Państwo, chce również jasno powiedzieć, że jako dyrektor nie zamierzam prowadzić publicznego postępowania dotyczącego indywidualnych spraw pracowniczych – tak za pośrednictwem mediów klasycznych, jak i mediów społecznościowych lub Internetu. Wynika to nie tylko z odpowiedzialności za pracowników, ale również z poszanowania ich prywatności i obowiązku zachowania poufności w sprawach pracowniczych. Nie będę publikować danych pracowników, wewnętrznej korespondencji ani szczegółów dotyczących indywidualnych konfliktów, które mogłyby rzucić inne światło na całą sprawę, tylko po to, aby odpowiadać na kolejne medialne zarzuty. Brak publicznej odpowiedzi na każdy szczegół nie może być jednak interpretowany jako przyznanie racji osobom, których relacje zostały opublikowane.

 

Jestem gotowy rozmawiać o rzeczywistych problemach, wyciągać wnioski z kontroli i poprawiać te obszary funkcjonowania instytucji, które wymagają poprawy. Nie zgadzam się natomiast na tworzenie w przestrzeni publicznej obrazu Ursynoteki jako miejsca, w którym „łamane są wszystkie normy”, ani na przypisywanie mi odpowiedzialności za niezweryfikowane zarzuty dotyczące pojedynczych sytuacji czy relacji personalnych mających miejsce podczas mojej wielomiesięcznej usprawiedliwionej nieobecności na przełomie roku 2025/2026.

 

Dlatego, Szanowni Państwo: oddzielajmy fakty od zarzutów, ustalenia organów od opinii, a rzeczywiste nieprawidłowości od sensacyjnej narracji i chwytliwych tytułów, tak często nadużywanych w publikacjach prasowych.

 

Zapewniam, że rzetelnie wyjaśnimy wszelkie rzeczywiste problemy i wdrożymy zalecenia powołanych do tego organów. Jednocześnie będziemy stanowczo reagować w sytuacjach, gdy publiczny przekaz przekracza granice obiektywizmu i buduje nieprawdziwy, krzywdzący wizerunek naszej instytucji. Ursynotekę tworzą przede wszystkim ludzie. To ich codzienna praca i udokumentowane dokonania, a nie medialne nagłówki, stanowi prawdziwą miarę i wartość Ursynoteki.

 

Serdecznie dziękuję mieszkańcom oraz czytelnikom za ogromne wsparcie i niezachwianą wiarę w naszą misję, szczególnie w tak wymagającym dla nas czasie medialnej nagonki. Głęboko wierzę, że wspólnie będziemy nadal rozwijać Ursynotekę. Chcemy wciąż dawać Państwu możliwość rozwoju i edukacji oraz przynosić radość i zadowolenie całej naszej lokalnej społeczności.

 

Mirosław Pawłowski,

Dyrektor Biblioteki Publicznej im. J.U.Niemcewicza w Dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy

 

Przejdź do treści







Kontakt mailowy Kontakt Facebook Kontakt YouTube Kontakt instagram

URSYNOTEKA (C) 2018 | Polityka prywatności